wyprowadzając się z miasta p. do miasta l. wiedziałam, że już nigdy nie będzie tak samo. wszystko mi się pomieszało. życie przewróciło, ale nie wiem czy w lewo, czy w prawo. nie wiem czy tęsknie. nie mam pojęcia czym jest ten dziwny, deptany przeze mnie brak czegoś. i to nie brak miasta. to nie brak ludzi. to jest brak mnie.
wyciągam siebie z siebie, czasem na siłę. czasem pomimo, a czasem zupełnie.
czuję od nowa stan siedemnastolatki, która by chciała skakać. ale czuję w środku że jest to siedemnastolatka dwudziestotrzyletnia. i to odpowiada mi najbardziej.
mam to poczucie, że mogę. że naprawdę mogę. i szukam w tych zaplanowanych dniach wolnych trzech, żeby wsiąść i pojechać. i naprawdę tak zrobię, bo naprawdę mogę.
i nic nie muszę budować. siebie tworzę teraz ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz